Nie jestem naiwny. Wiem, jakie są szanse. Gdy kupuję los na Eurojackpota czy Lotto, nie wyobrażam sobie już, co zrobię z 520 milionami. Nie sprawdzam cen domów na Bahamach, nie przymierzam się do Lamborghini. Po prostu… gram. Bo to coś więcej niż tylko zakład. To symboliczny bilet na chwilę złudzenia – i, paradoksalnie, moment realnego oddechu od rzeczywistości.
Tag: