Trzy lata temu opublikowałem artykuł na jednym ze swoich portali o problemach z reklamacjami w firmie InPost, w którym przybliżyłem frustracje związane z obsługą klienta i błędami przy doręczaniu przesyłek. Niestety, moje doświadczenia pokazują, że niewiele się zmieniło, a problemy wydają się nawet bardziej uciążliwe. Ostatni incydent, w którym kurier zostawił moją paczkę u sąsiadki, zamiast spróbować zadzwonić do drzwi, jest tylko kolejnym przykładem na to, jak standardy doręczania w tej firmie odbiegają od oczekiwań. Czy klient, który płaci za usługę, nie zasługuje na minimum wysiłku ze strony doręczyciela? Czy InPost nie powinien wyciągnąć wniosków z narastającej liczby reklamacji? To pytania, na które odpowiedzią powinny być konkretne działania, a nie jedynie obietnice.
Tag: